Franciszek Bunsch 2015

Rysunek a grafika

4-9-2015 / 27-9-2015

19 września 2015 (sobota), godz. 1800, Biała Galeria CENTRUM

Wystawa temper, rysunków i grafik Franciszka Bunscha
Wystawa towarzysząca Międzynarodowemu Triennale Grafiki – Kraków 2015

Rysunek to sposób widzenia formy – Edgar Degas

Rysunek – to najstarsza płaszczyzna porozumienia między ludźmi i jednocześnie bardzo osobistej wypowiedzi, z rysunku także powstało przecież pismo. A używane środki były i są bardzo zróżnicowane, począwszy od rytów naskalnych lub wykonywanych na kościach. Odmienne regiony kulturowe tworzyły odrębne, a sobie tylko właściwe rodzaje rysowania. W pewnych okresach następowała ich wzajemna konfrontacja i korzystanie z różnicy podejścia. Należy tu naturalnie wymienić całą kulturę Dalekiego Wschodu, opartą – mówiąc w przenośni – na rysunku oraz pisaniu pędzelkiem i tuszem. Czymś absolutnie niezwykłym było zafascynowanie w XIX i XX wieku w Europie rysunkiem i grafiką Japonii i Chin oraz znaczenie tego zjawiska w wielu ośrodkach artystycznych i dalsze tego konsekwencje.
W różnych dziedzinach plastyki rysunek staje się sposobem i równocześnie świadectwem realizacji zamierzenia na poszczególnych jego etapach.
Rysowanie stanowi bowiem także naturalną formę notowania obserwowanej rzeczywistości, własnych myśli, wyobrażeń, reakcji na wydarzenia, jest również metodą dokumentacji, zapamiętania – okazuje się tym samym rodzajem przekazu, porozumienia, oddziaływania. W konsekwencji niemal każdy, w różnych zresztą zawodach i tworząc różne jego odmiany, posługuje się rysunkiem, niekiedy czynnie, a czasem po prostu biernie. Naturalnie dziedziny twórcze koncentrują się na tej technice tworząc osobną dyscyplinę – sztukę rysunku.
Z rysunkiem jako działaniem artystycznym kojarzą się cztery pojęcia ale i problemy, które dotyczą każdego autora. Są to:
uproszczenie – rysownik w oczywisty sposób spotyka się z tą kwestią, ponieważ nie da się oddać wszystkiego, pojawia się nieunikniona konieczność dokonania wyboru spośród istniejącej różnorodności zjawisk,
schemat – zastosowanie już kiedyś użytego sposobu; niebezpieczny, gdy zaczyna się powtarzać i staje sposobem rozwiązania,
stylizacja – świadome utrwalenie wcześniej już zastosowanego uproszczenia i zrobienie z niego cechy stylowej wypowiedzi własnej lub zapożyczonej, w rezultacie pomijanie zjawisk specyficznych i charakterystycznych (właściwych) dla danego pojedynczego zjawiska,
synteza – oparcie się na cechach najbardziej istotnych danego zjawiska i ich podkreślenie, świadome pominięcie nieistotnych lub mało znaczących w danym przypadku szczegółów – jednocześnie dążenie do uzyskania maksymalnego wyrazu wypowiedzi własnej.
Dopiero poznając obiekt poprzez jego rysowanie, można zacząć go przekształcać, szukać uproszczenia, syntezy, a czasem nawet za pomocą specjalnego podkreślenia cech charakterystycznych , doprowadzić aż do karykatury.
W grafice rysunek zwykle bywa wykorzystywany jako źródło, czy to bezpośrednio jako szkic, czy też pośrednio jako notatka samego pomysłu, idei. Rysunek jest zatem najczęściej punktem wyjścia. Później materiał i technika, w której się ostatecznie realizuje dany zamiar, narzuca, ale i ogranicza możliwości. I to one właśnie wpływają na środki wyrazowe użyte w powstającej pracy graficznej i są podstawą określenia grafiki jako odrębnej i specyficznej dziedziny sztuki. Dlatego też myśląc o tej wystawie zdecydowałem się na pokazanie głównie rysunków, które skupiają się na przygotowaniu lub wykorzystaniu do ostatecznego kształtu grafiki. Zamierzeniem jest – w pewnym zakresie – skonfrontowanie tych, czasem tylko pierwszych notatek, myśli, założeń z ich późniejszą realizacją w technikach graficznych.
Naturalne ograniczenie środków wypowiedzi, jakimi dysponować może rysownik (zazwyczaj jedynie czerń rysunku i biel podłoża, kartki papieru), jednocześnie niejako go dyscyplinuje zmuszając nieraz do ważnych decyzji wyboru rzeczy i środków w danym przypadku najbardziej istotnych. W grafice każda technika warunkuje odrębne możliwości, także ostatecznego wyglądu, ale i ekspresji samego obrazu, np. stopnia delikatności, czy też przeciwnie – silnych kontrastów albo użycia koloru. Trzeba więc na samym początku podjąć odpowiednią decyzję.
O przekazie treściowym autorowi dość trudno jest mówić, ponieważ to co chciałby powiedzieć, powinno przecież być zawarte w samym obrazie. A jeśli wyobraźnia widza podczas oglądania gdzieś jeszcze dalej powędruje niż to przewidywał sam autor – to wspaniale, to tym lepiej. Ponieważ, jak to określił jeden z krytyków, uprawiam „sztukę metaforyczną”, więc świadomie nie unikam pewnego rodzaju narracji, wywoływania skojarzeń. To podpowiadają czasem także tytuły prac.

Franciszek Bunsch

Zamiarem autorskiej prezentacji prac rysunkowych, graficznych i malarskich prof. Franciszka Bunscha jest charakterystyczne „pokazanie pewnych problemów przewijających się w różnych okresach czasu oraz różnych środków wypowiedzi”. Tak definiuje swoją koncepcję wystawy sam autor nawiązując niejako do ambitnej potrzeby organizowania wystaw problemowych, wieloaspektowych i złożonych formalnie, które, oprócz wyraźnego zaproszenia do pogłębionego przeżywania i rozumienia sztuki, są także w pewnym wymiarze jak najbardziej dydaktyczne.
Owego „nauczania” sztuki nie należy rozumieć dosłownie. Chodzi o język plastyczny, którego specyfika i obrazowa (wizualna!) pierwotność także wymaga aktywnego wtajemniczenia oraz nabywania kultury związanej z coraz większym uwrażliwieniem i percepcją. Mickiewiczowskie „czucie i wiara” oraz „mędrca szkiełko i oko” wzajemnie uzupełniają ten istotny obszar dziejący się pomiędzy konstrukcją formalną i oddziaływaniem stworzonego dzieła, a jego wchłanianiem przez odbiorcę. Ten obszar „pomiędzy” nie powinien być niczym zakłócony, a szczególnie szkodzi temu „ślepota” tego co się widzi  i  zaburzone bądź nijakie „rozumienie” formy, która adekwatnie do tego, co ze sobą niesie, zawiera w swojej strukturze istotę przekazywanego wyrazu i ekspresji.  Bo przecież, w akcie twórczym jest jakaś romantyczna „przemiana” artysty, a tym samym oddziaływanie sztuki powinno wywoływać jakąś cudowną „przemianę” u odbiorcy. Ze szkoły już to wiemy, że oczekiwaniem artysty (autora) może być silna tęsknota, aby „zjadaczy chleba” przerobić w „aniołów”, aby powszedniość i pospolitość, trywialność i stereotypowa prozaiczność została przytłumiona czymś cudownym, porywającym, wyzwalającym się ponad determinizm materialnej kondycji i bezwzględnych reguł zdehumanizowanej i beznamiętnej mechaniki…
Podzielona na cztery części ekspozycja tajemniczych i poetyckich dzieł prof. Franciszka Bunscha, podszytych jakby lekkim i przyjemnym wiatrem, obejmuje prace graficzne, wykonane w technice drzeworytu i linorytu oraz sztychy i akwaforty, a także rysunki i tempery. Całość uzupełniają ekslibrisy. W tych porządkujących przedziałach, będą zauważalne pewne stany skupienia i koncentracji, bardziej poważne lub luźniejsze formy stylistyczne, mające pokazać, że artysta jest dzieckiem swojego czasu (drugiej połowy XX wieku) i że jest żywym oraz elastycznym, różnie reagującym na świat i ludzi człowiekiem.
Prof. Franciszek Bunsch zaliczany jest do nestorów polskiej grafiki. Należy do mocno  ukształtowanych artystów należących do tzw. „krakowskiej szkoły grafiki” warsztatowej. Lata 60-te i 70-te XX wieku – to niezwykły rozkwit grafiki artystycznej w Krakowie, wiążący się z powstaniem autonomicznego Wydziału Grafiki na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz Międzynarodowego (najpierw Biennale) a później Triennale Grafiki. Obfitość talentów graficznych w osobach, m.in.: Mieczysława Wejmana, Konrada Srzednickiego, Jerzego Panka, Romana Banaszewskiego, Jacka Gaja, Andrzeja Pietscha, Włodzimierza Kunza, Ryszarda Otręby, Tadeusza Jackowskiego, Witolda Skulicza spowodowała pewien artystyczny dialog pomiędzy tymi artystami. Zauważam to w graficznych oraz rysunkowych pracach prof. Franciszka Bunscha i jestem tym mile zaskoczony. Nie znaczy to jednak, że wyobraźnia prof. Bunscha oraz jego, uwikłana w poetycką metaforę, zaszyfrowana ikonografia prac jest jakoś uzależniona od jego wielkich rówieśników. Prof. Franciszek Bunsch znalazł swoją, dyskretnie nadrealistyczną i metaforyczną przestrzeń, doskonale wykorzystując do tego celu, nie słowa, ale właśnie środki formalne, które są z gruntu właściwe dla rysunku i grafiki artystycznej.
Oglądając prace malarskie, rysunkowe i graficzne prof. Franciszka Bunscha doznałem wewnętrznego przeniesienia do tamtego czasu, kilkadziesiąt lat wstecz. Pamiętam dobrze ten czas z dzieciństwa i czuję jego smak. Zaklęty w kameralnych i delikatnych – unerwionych  niezwykłą sublimacją linii i walorowych lub kolorowych plam – pracach prof. Bunscha czas stanowi o prawdzie, estetyce i duchowości minionych lat, ale także przynosi w swym aromacie i plastycznej urodzie te odczucia eteryczne, które dzisiaj nie miałyby żadnej szansy zaistnienia w odbiorze, gdyby nie dzieła prof. Bunscha. Ten odbiór jest dla mnie bardzo ważny, bowiem sztafeta pokoleń uszeregowała się tak, że miałem zaszczyt i szczęście być uczniem prof. Franciszka Bunscha na V roku studiów (w 1981-1982 roku) przychodząc do Pracowni Drzeworytu prowadzonej przez Profesora w Akademii. Pamiętam, zwłaszcza bardzo ciekawe rozmowy o motywach graficznych, o intrygujących wieloznacznych treściach, o filozofii sztuki i osiąganiu wyjątkowej ekspresji, która jest bardzo ważnym czynnikiem kontaktu artysty z odbiorcą. Erudycja Profesora oraz jego swada mówienia o najtrudniejszych problemach tkwi w mojej pamięci do dzisiaj. Jak zwykle, z dużym opóźnieniem rozumiemy korekty i sens pewnych uwag oraz wypowiedzi naszych Nauczycieli, którzy przekazywali nam kiedyś szczerze swoje doświadczenie i wiedzę.
Sztuka rysunkowa i graficzna prof. Franciszka Bunscha jest spójna, konsekwentna i jednorodna. Pewien sposób podejścia i zmiana zainteresowań oraz skupienie się na różnych problemach egzystencjalnych dodaje jej tylko walor urozmaicenia i różnorodności, ale jakby to wszystko działo się w jednym ogrodzie, uprawianym przez ogrodnika natchnionego poezją i wieloznacznością napływających obrazów. Rysunki i kolorowe prace, wykonane w technice tempery, to motywy typowe dla twórczości prof. Bunscha, realizowane również w innych technikach. Są to, m.in.: portrety, figury ludzkie, pejzaże lądowe i morskie, architektura. Zdarzają się okręty z poszarpanymi żaglami i lecące ptaki, pies, kulawy pegaz, straszna ryba, wyspy nadziei i szczęścia, drabiny… Najczęściej wszystko polega na przenikaniu się tych motywów, jak w wyobraźni, jak we śnie, ale są też czyste, pojedyncze portrety, autoportrety i ludzkie postacie oraz pejzaże w całej swojej powietrznej okazałości. W linorytach oraz drzeworytach artysta operuję bardziej wyrazistą i syntetyczną linią, a także zagęszczeniami, chociaż i tu skrupulatne upodobanie do delikatności i subtelności daje o sobie znać. Sztychy i akwaforty mają specyficzne (dla tych technik) półtony oraz linie niemalże mikroskopijne. Wtłoczenie matrycy w papier zawsze bywa bardzo atrakcyjne i „graficzne”. Najskromniej, ilościowo i gabarytowo, prezentują się ekslibrisy. To specyficzny, bardzo kameralny rodzaj grafiki związany z użytkowaniem i kolekcjonowaniem książek. Nie znam grafika, którego na równi z rycinami nie fascynowałyby książki oraz wszystko to, co w technikach drukarskich i warsztatowych powiela się również po to, aby większa ilość ludzi mogła obcować z oryginalnymi dziełami sztuki. Przygotowanie matrycy i końcowa odbitka to niemalże alchemiczna tajemnica grafiki warsztatowej. Trudno to wytłumaczyć komuś, kto choćby nie próbował w dzieciństwie odbitki z ziemniaka czy monety.
Czasami wystarczy, aby nic nie znaczący ślad nagle przemienił swoje „nic nie znaczące znaczenie” w coś bardzo poruszającego i działającego na wyobraźnię. Bo grafika – to w największej mierze inwencja oraz gra i polot wyobraźni, a wyobraźnia jest motorem rozwoju każdej dziedziny sztuki i nauki, a tym samym rozwoju ludzkiej cywilizacji.

Prof. Stanisław Tabisz
Rektor Akademii Sztuk Pięknych
im. Jana Matejki w Krakowie

Kraków, 28 czerwca 2015

kurator wystawy Joanna Gościej-Lewińska

wstęp wolny

informacje: tel. 12 644 02 66 wew. 25
pok. 202, bud. A

Galeria zdjęć:
Projekt: Marta Kozłowska / Realizacja: Studio GRADES Aleksander Hordziej